Bieszczady nigdy nie przestaną zadziwiać… czyli bieszczadzkie drezyny rowerowe po raz pierwszy

DSC_0548

Bieszczady nigdy nie dadzą się znudzić. Można przecież 25 raz wejść na Tarnicę, 6 raz jechać Bieszczadzką Kolejką Leśną, enty raz plażować nad Wetlinką, zachwycać się każdym bukiem i to za każdym razem i o każdej porze roku… i nigdy dość! Takie to są te Bieszczady. Ale i zaskakiwać nie przestają. Kto by pomyślał, że znów można usłyszeć miarowy stukot kół na bieszczadzkich zarośniętych już torach!? Janusz Demkowicz (pomysłodawca i człowiek, który wcielił myśl w realia) dodał kolejną wisienkę na bieszczadzkim torcie i uruchomił bieszczadzkie drezyny rowerowe! Nie lada przedsięwzięcie ale i efekt nie byle jaki… Ba! Znakomity!

DSCN5188 Uherce Mineralne (które za niedługo zaczną chyba pretendować to bieszczadzkiej miejscowości numer jeden!… bo sama nazwa jest piękna, browar z Wielką Niedźwiedzicą… a teraz jeszcze drezyny! ) są główna bazą bieszczadzkich drezyn. Po torach linii kolejowej nr 108 pociągi już dawno nie jeżdżą. Ale za to my możemy jeździć. W Uhercach znajduje się dworzec, który sam w sobie jest super – pomysłowo urządzony z kultowymi kolejowymi elementami wystroju. Stąd można jechać drezyną w dwóch kierunkach: na Zagórz albo na Ustrzyki Dolne. Bardziej wymagająca jest chyba ta pierwsza ale chyba tez i ciekawsza no i krótsza. Po drodze można zwiedzać ruiny zamku Sobień, cerkwi prawosławnej w Zagórzu czy ruiny klasztoru w Zagórzu.Wyprawa drezynowa potrwa ok. 5 godz.na tej trasie.

Cena za drezynę to 108 zł (łatwo zapamiętać, bo taki numer ma ta linia kolejowa Zagórz – Krościenko), co na 4 osoby wychodzi całkiem nieźle. Drezyny mają swój rozkład jazdy więc warto wcześniej się zapoznać… albo zawsze można zaczekać na dworcowej poczekalni na następny kurs.DSC_0535

Absolutna rewelacja. Przeżycie zupełnie inne niż wszystko. Bieszczadzkie zakamarki oglądane z siodełka tandemu drezynowego przy rytmicznym stukocie kół… bezcenne! Trzeba będzie tu wrócić i zakosztować tej przygody w stronę Ustrzyk Dolnych.