Słowacki Raj (czerwiec 2009)

KONICA MINOLTA DIGITAL CAMERA

Panorama Tatr

W związku z długim weekendem czerwcowym trochę się zastanawialiśmy gdzie by tu pojechać, opcji było dużo, ale w końcu zdecydowaliśmy się na Słowacki Raj – powód był jeden: jeszcze nas tam nie było.
Łapiemy stopa do Preszowa, tam rozbijamy namiot gdzieś na obrzeżach. W nocy tylko jakiś nachalny dzik zakłóca nam sen, padający deszcz i jacyś ludzie z latarkami.  Dalej dobrzy ludzie podwożą nas do Spiskiej Nowej Wsi skąd ruszamy w drogę (a dokładniej ze Smiżanów). Nie ma dużo turystów na szlaku, delektujemy się ciszą – pełen relaks.
Słowacki raj nasze
Mimo, iż był to długi czerwcowy ciepły weekend nie ma tłumów na szlakach (oprócz paru miejsc gdzie faktycznie aż głowa bolała od jazgotu np.  na Klasztorisku czy całej Suchej Beli). Tłumy turystów chyba odstraszyły burze, które zdarzały się nawet dwa razy dziennie z takimi porządnymi ulewami. Najciekawszym odcinkiem był przełom Hornadu, gdzie najwęższe odcinki pokonuje się ciągiem metalowych półeczek, umocowanych w litej, pionowej skale kilka metrów ponad nurtem rzeki oraz Tomášovský výhľad.

aaa_blog 1

Przełom Hornadu

aaa_blog 2

Tomášovský výhľad

aaa_blog 4

Ścieżki w Słowackim Raju

Na mapce tak schematycznie zaznaczona trasa naszego przejścia. Na noclegi staraliśmy się wychodzić poza teren parku, żeby gdzieś na obrzeżach rozbić namiot. Ogólnie rzecz biorąc to Słowacki Raj robi na nas wrażenie. Chociaż z dzikości tego terenu chyba nic nie zostało, człowiek odcisnął tam dość wyraźnie swoje piętno to mimo wszystko nikt nie odmówi uroku temu miejscu.

 

Termin: czerwiec 2009
Czas: 5 dni
Ekipa: Madzia, Maciej, Ania, Goł
Trasa: Smiżany – Cingov – Tomasovky Vyhlad – Letanovsky Mlyn – Letanowce -  Klastorska Roklina – Klastorisko – Mala Polana – Podlesok – Velka Bela Voda – Mala Polana – Glacka Cesta – pod Vtacim Hrbom – Podlesok