Ljubljana wieczorową porą i okolice

O ile będąc w górach nie lubię się spieszyć, ba, pośpiech jest zabroniony, o tyle nie mam nic przeciwko zwiedzaniu miast ekspresem. I tak było tym razem. Jedna noc spędzona w Ljubljanie musiała wystarczyć aby poczuć klimat tego miasta. Zdecydowanie wystarczyło – spacer uliczkami miasta wiczorową porą wystarczył aby zakochć się w tym mieście. Ale od początku…
Zaczęło się od tego, że bardzo chcialam zobaczyć jedną z największych atrakcji  Słowenii – Jaskinię Postojną – klasykę krasu i zamieszkującą ją human fish (no niech ktoś powie, że nie brzmi intrygująco?). Oczywiście z największymi atrakcjami zawsze jest takie niebezpieczeństwo (a można by rzec, że pewnik), że są one oblegane przez tłumy turystów i zkomercjalizowane do granic możliwości. Ale będąc już tak niedaleko warto było zrobić jeszcze mały wysiłek logistyczny i przekonać sie na własne oczy. Udaje się, że dobry człowiek o imieniu Darijan, podwiózł nas pewnie z 200 km pod samą Jaskinię Postojną, tak że zdążyłyśmy na ostatnie wejście do jaskini tego dnia, potem zamykali (nauczka z poprzednich wyjazdów, jeśli chodzi o ostatnie wejścia do tego typu cudów natury, w głowie zaświtała, więc miałam się na baczności <czyt. relacja z Niagary>). Zakupujemy bilety, miły Pan przy kasie oferuje się zaopiekować naszymi plecakami, dostajemy pouczenie na wejściu o zakazie robienia zdjęć, wsiadamy w pociąg  (tak w kolejkę!) i jedziemy na dół. Lepiej było głowy nie wychylać (choć jaskinia była dość oświetlona przez flesze aparatów, które w tych ciemnościach wyszły zza pazuchy każdego turysty). ośmieleni tymi błyskami i brakiem reakcji obsługi i my wyciągamy aparat i nieśmiało parę zdjęć (bez flesza!) na długim czasie naświetlania bez statywu robimy. Jaskinia Postojna jest dwudziestokilometrowym labiryntem przejść, galerii oraz komnat.

Jaskinia Postojna

Jaskinia Postojna

Przejeżdżamy przez bogato zdobioną stalaktytami i stalagmitami „Gotycką Salę” a następnie przez „Salę Kongresową”, zwaną Balową, służącą od ponad 180 lat na bale i inne wydarzenia. Podczas gdy my oglądamy rzeźby stworzone przez naturę pociąg wjeżdża kolejne dwa kilometry w głąb jaskini, do wnętrza Wielkiej Góry. Tutaj wysiadamy z pociągu i dalej poruszamy się pieszo. Szlak prowadzi przez Wielką Górę, Rosyjski Most do Pięknej Jaskini. Ostatecznie trasa dochodzi do Brylantowego przejścia, gdzie znajduje się najsłynniejszy stalagmit zwany Brylant – symbol Jaskini Postojna. Następnie droga prowadzi do basenu z „ludzkimi rybami” a następnie do „Sali Koncertowej”, gdzie już kolejka zabiera nas na powierzchnię. Oczywiście ogrom tej jaskini robi wrażenie niesamowite. No i ta ludzka ryba – ciekawe zjawisko. Że też sobie upodobała taką jaskinię. Wyjeżdżamy z jaskini i jeszcze przed wieczorem udaje nam się złapać autobus do Ljubljany. Oczywiście było z przygodami. Ponieważ okazało się, że w kantorach nie chcą polskich zlotówek, a my EUR (tj. 20 EUR na spanie, jedzenie i dostanie sie o 4 rano na lotnisko – opcja tylko taxi, autobusy o tej godzinie nie jeżdżą!, na dwie osoby), a do tego nie ma kantorów całodobowych, a do tego nie mamy pieniędzy na karcie. Ale przecież nie może być źle. Od miłego Pana na dworcu dostajemy plan miasta i kilka porad gdzie możemy szukać tanich noclegów. Plączemy sie po mieście, zwiedzamy wąskie, klimatyczne uliczki, łyczek optymizmu  oraz kebab poprawiają nasze morale. Jakoś to będzie. Zwiedzamy dalej miasto, które na prawde jest bardzo klimatyczne i urzekające. Przechodzimy przez Dragon Bridge (strzeżonego przez smoki, które podobno czasem poruszaja ogonem jak idzie niewiasta mostem), spędzamy chwilę pod ratuszem, spacerujemy wzdłuż rz. Lublany i z prawej i z lewej strony i delektujemy się ciszą miasta, które spi. i my trafiamy do hostelu, gdzie wydajemy nasze ostatnie pieniądze i spędzamy tutaj noc tj. do 3 rano, bo o 3:30 już trzeba było wyruszyć na lotnisko. Bez wątpienia będzie to moja jedna z bardziej ulubionych stolic. Bardzo kameralne, ciepłe miasto z przyjaznymi ludźmi.

rz. Lublana

rz. Lublana

 

Ljubljana nocą

Ljubljana nocą

 

liczne mosty nad rz. Lublana

liczne mosty nad rz. Lublana

Ekipa: Monia, Goł
Termin: kwiecień 2012