Powroty w Bieszczady

Każda pora jest dobra żeby pojechać w Bieszczady. Czerwcowy weekend zapowiadał się leniwie… ale dlaczego by go nie spędzić leniwie w Bieszczadach? No więc po szybkiej decyzji, łapię plecak (który zasadnioczo jest zawsze spakowany)  i jadę na południe. Docieram stopem już późnym popołudniem na Przełęcz Wyżną, a więc trzeba odwiedzic Lutka na Połoninie. Do chatki dochodzę już pod wieczór, kiedy niebo zaczyna się pięknie mienić różnymi barwami.  Idealna pora, nie mogło być lepiej. Jest bajecznie…ale jakże mogło by być inaczej wokół Chatki Puchatka?

Osadzki i Roch o zachodzie słońca

Osadzki i Roch o zachodzie słońca

Chatka Puchatka

Chatka Puchatka

Rano niespiesznie wychodzę na szlak. Idealna pogoda na spacer połoniną. Wdrapuję się na Smerek, by potem zejść do Wetliny. Był plan iść Szerokim Wierchem do bacówki, ale zważywszy na to, że popołudnie juz bylo późne, korzystam z pomocy dobrych ludzi, ktorzy mnie podwożą na Przełęcz Wyżniańską i pora odwiedzić Bacówkę (zważywszy na Euro 2012 jest zupełnie pusto!…spokój…).  Pogoda ni to zbiera się na deszcz, ni to na burzę, ale rano jest plan iść na wschód słońca na Rawki. W związku z tym polożyłam się wcześnie spać, już pewnie o 9, a tu telefon… okazuje się, że bedę miała kompana na wschód słońca. O 3 rano pobudka, spotykamy się przed schroniskiem…ale leje jak z cebra, grzmi aż huczy, blyska się syto…więc czekamy aż burza minie i o 5 ruszamy. Parujące o poranku połoniny…ehhh…cóż to za widok. Serce rośnie.  Jak dobrze  móc zawsze wrócić i sycić się takimi widokami.

Poranne mgły na Rawkach

Poranne mgły na Rawkach

Termin: czerwiec 2012